Syndrom chorego budynku – czyli środowisko a work life balance

syndrom chorego budynku

Dawno, dawno temu pracowałam w firmie, której siedzibą był nowy, wydawałoby się nowoczesny budynek. W firmie tej prowadziliśmy badanie satysfakcji pracowników. Oprócz pytań zamkniętych znalazło się oczywiście miejsce na dodatkowe informacje, wolne wnioski, opinie i sprawy, których kwestionariusz nie uwzględnił. Jakież było zdziwienie zarządu, kiedy w większości ankiet pojawiała się prośba o otwierane okna 🙂 . Budynek był klimatyzowany, ale wierz mi, że praca w takiej zamkniętej puszce nie należała do przyjemnych, a system wentylacyjno – klimatyzacyjny pozostawiał wiele do życzenia. Niestety kwestie konstrukcyjne wykluczały montaż otwieranych okien. Niedługo po tym przeniosłam się wraz z kilkoma osobami do innej spółki właścicieli firmy i …spadłam z deszczu pod rynnę, gdyż przydzielono nam pokój, a raczej klatkę bez okna. To znaczy okno było – na inny pokój 🙂 .

 

No i co w związku z tym?

W tym czasie byłam na bakier z regularnym odżywianiem, ale za to regularnie ćwiczyłam, a mimo to w krótkim czasie sporo przytyłam i towarzyszyło mi permanentne zmęczenie. Oczywiście trafiłam na badania, które wykluczyły jakiekolwiek przyczyny medyczne. Lekarz, robiąc dogłębny wywiad, stwierdził, że mój organizm bez dostępu do światła dziennego  i świeżego powietrza spowolnił metabolizm

Nie wiem, czy to prawda, ale do dziś ma dla mnie znaczenie miejsce, w którym pracuję. W ogóle gdybym mogła i gdyby nasz klimat na to pozwalał, to większość dnia spędzałabym na powietrzu.

Ale po co w środku lata poruszam temat budynku i to chorego?

Bo szczególnie latem dociera do mnie, jak ważne jest to, gdzie pracujemy i ogólnie żyjemy. Podczas gdy wielu z nas dosłownie gotuje się, truje w chorych budynkach. Szczególnie latem czuć uciążliwość mieszkania np. w okolicach ubojni, wysypisk śmieci, zakorkowanych i hałaśliwych skrzyżowań itd.

 

Środowisko fizyczne a work life balance

Otoczenie, w jakim żyjemy, jest jednym z obszarów, które bezpośrednio lub pośrednio wpływają na nasze zadowolenie z życia, na nasz komfort, wygodę, także na sposób spędzania czasu, a co za tym idzie na to, czy łatwo nam zachować życiową równowagę.

Takim czynnikiem środowiska fizycznego może być na przykład to, ile czasu poświęcasz na dojazdy do pracy. Czy korzystasz z komunikacji miejskiej, czy auta ( pytanie co jest bardziej uciążliwe 😉 ) i czy ten czas wykorzystujesz w jakiś produktywny sposób.

Innym aspektem jest to, jak zaprojektowano Twoje osiedle czy najbliższe otoczenie, w którym mieszkasz i pracujesz. Czy czujesz się bezpiecznie w danej okolicy. Ja na przykład, aby wyjść z osiedla codziennie muszę przejść obok śmietników, przy których swoją ucztę mają gołębie. Czasami mam wrażenie, że już się przyzwyczaiłam, ale są dni, kiedy moje zadowolenie z miejsca, w którym mieszkam zdecydowanie spada i mocniej zastanawiam się nad zmianą. Do tego dochodzą problemy z parkowaniem, kilkakrotnie okradziona piwnica, no i komfort i poczucie bezpieczeństwa diabli wzięli.

Oczywiście trzeba zaznaczyć, że i w tym przypadku mamy do czynienia z subiektywnymi ocenami. Dla kogoś komfortem będzie wynieść się za miasto, a najlepiej na wieś. Dla innych z kolei mieszkanie poza aglomeracją nie ma sensu. Dla kogoś mój slalom pomiędzy śmietnikami i gołębiami to sztuczny problem, z kolei jak dla wielu nie jest kłopotem dojeżdżać codziennie do pracy  godzinę pociągiem.

Ale co z czynnikami, które odbijają się na naszym zdrowiu?

 

Syndrom chorego budynku

Ogromną ilość czasu w ciągu dnia spędzamy w budynkach, tymczasem według WHO syndrom chorego budynku (ang. sick building syndrome)  występuje aż w 30% nowych i odnawianych gmachów na świecie.

Syndrom chorego budynku to zespół przykrych dolegliwości związanych ze zbyt małym dostępem do świeżego powietrza i złą jakością tego powietrza w miejscach, w których przebywamy. Choć opisywany jest głównie dla budynków biurowych, to podobne symptomy mogą się pojawiać w budynkach mieszkalnych.

Skąd się bierze?

Zanieczyszczenia są powodowane zarówno przez organizmy żywe (wirusy, bakterie, pleśnie, grzyby oraz samego człowieka, który przychodzi chory do biura), materiały z jakich wykonany jest budynek i jego wyposażenie, systemy wentylacji i klimatyzacji (np. mikroorganizmy żyjące w nieczyszczonych przewodach wentylacyjnych), powietrze zewnętrzne (np. zanieczyszczenia chemiczne powietrza w dużych aglomeracjach miejskich) albo samo użytkowanie pomieszczeń (np. palenie tytoniu choć dziś to już raczej mało aktualne). Do objawów syndromu chorego budynku przyczynia się także nieodpowiednia wilgotność powietrza, ale też zbyt niska lub zbyt duża temperatura. Nie bez znaczenia jest także oświetlenie i dostęp do światła dziennego.

 

Jakie to objawy?

  • bóle i zawroty głowy
  • omdlenia
  • mdłości
  • objawy przemęczenia
  • podrażnienie błon śluzowych – oczu, nosa i gardła
  • suchy kaszel
  • zapalenia krtani, tchawicy, oskrzeli
  • astma
  • utrudnione oddychanie
  • kłopoty z koncentracją
  • zmęczenie
  • nadwrażliwość na zapachy
  • choroby nowotworowe ( azbest)
  • inne dolegliwości

 

A zatem symptomy syndromu chorego budynku mogą:

  • wpływać na wydajność pracy
  • zmniejszać zaangażowanie w wykonywanie obowiązków
  • powodować absencje
  • prowadzić do chronicznego zmęczenia

A co za tym idzie, wpływać na work life balance, kiedy to satysfakcja z pracy zostaje mocno zachwiana.

O ile nie do końca mamy wpływ na to, czym nas truje budynek zakładu pracy, o tyle, przynajmniej w jakimś stopniu, możemy zadbać o to, co mamy we własnych domach, czy mieszkaniach.

 

Ergonomia pracy

Jak się okazuje dobre warunki pracy, to nie tylko szereg benefitów i godziwe wynagrodzenie 🙂 .  A wręcz istotą są dosłowne warunki.

Efektem złej organizacji i złego wyposażenia stanowisk pracy są dolegliwości zdrowotne niezależnie od tego, czy korzystasz z biura, czy pracujesz w domu.  Na pewno koncentracja i zaangażowanie spada, jeśli Twój stan zdrowia ulega pogorszeniu, a złe warunki pracy to także nieodpowiednio przygotowane stanowisko pracy (no cóż – ten post piszę niemal na leżąco – wiem, że nie mam się czym chwalić) powodują bóle kręgosłupa, z kolei długotrwały stres też nie pozostaje obojętny dla naszego zdrowia.

Co powoduje źle zaprojektowane i niedopasowane do danego pracownika stanowisko pracy?

  • dolegliwości bólowe nadgarstków, dłoni lub przedramion osób piszących na klawiaturze komputera
  • choroby oczy – pogarszający się wzrok, brak odpowiedniego oświetlenia, niewłaściwa odległość od monitora komputerowego (59-90 cm), brak przerw w pracy przy monitorze
  • alergie na kurz
  • bóle kręgosłupa spowodowane wielogodzinną pracą przy niedostosowanym biurku
  • nieprawidłowe krążenie, żylaki

 

Po co dbać?

Może pojawiła  się u Ciebie myśl: „jasne, jeśli dostane ofertę pracy na stanowisku, o które się starałem, to mam ją odrzucić, bo siedziba jest w chorym i nie spełniającym ergonomicznych norm i wytycznych budynku”. Nic takiego nie sugeruję. Jednak możesz sam choć częściowo zniwelować ewentualne skutki. Możesz częściej robić przerwy w pracy przy monitorze komputerowym, ale nie na przeglądanie facebooka, jeśli to realne to wyjdź na zewnątrz, ponadto spędzaj więcej czasu wolnego na świeżym powietrzu i rzecz jasna w ruchu 🙂 .

Założę się, że zdrowie jest wysoko w Twojej hierarchii wartości. Jeśli faktycznie tak jest, to sprawdź, czy Twoje środowisko zarówno w pracy jak i tam gdzie mieszkasz nie powoduje ryzyka jego utraty. No i oczywiście zastanów się, czy jest coś, co możesz zrobić, by temu zapobiec albo to naprawić.

 

A jak Twoje otoczenie wpływa na work life balance?

Miłego dnia

Gracjana

 

PS. Jeśli potrzebujesz podyskutować na temat równowagi w Twoim życiu zapraszam do grupy Work Life Balance w praktyce na Facebooku

  • Elwira Zbadyńska

    Bardzo cenna uwaga, muszę męża podpytać o okna u nich w firmie 😉 Może tu leży kwestia słabego metabolizmu 🙂

  • Wow, nigdy nie pomyślałabym, że praca w szklanej puszce może mieć wpływ na metabolizm. O tym, że otoczenie, w jakim mieszkamy może oddziaływać na nasze samopoczucie i komfort teoretycznie wiemy, ale na co dzień stosujemy metodę wyparcia. Świetny artykuł na dobranoc 🙂

    • Nie wiem, czy w każda szklana puszka tak działa, ale w moim przypadku to była blaszana puszka bez okna, a zatem tylko sztuczne oświetlenie 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Na szczęście sama sobie kształtuję otoczenie w pracy i w życiu. Jest to bardzo ważne, często poruszam ten temat na warsztatach.

  • mam wrażenie ze w mojej pracy jest jakies totalnie zagrzybione powietrze od klimatyzacji…i okien tez sie nie da otworzyc :(((

  • August Ciechociński

    bardzo interesujący wpis. po całym tygodniu siedzenia w potwornie nagrzanych i słabo wentylowanych pomieszczeniach czuję się wykończony. głowa mnie boli niesamowicie

  • UNIVI

    Jestem z wykształcenia pedagogiem pracy i ergonomia jest mi znana. Ale czego ja się właśnie dowiaduję? Nigdy bym nie pomyślała, że okna mogą mieć wpływ na metabolizm. No cóż człowiek uczy się przez całe życie 🙂

    • W uproszczeniu chodzi o okna, ale tak jak kwiaty potrzebują dziennego światła do fotosyntezy, tak i my potrzebujemy światła dziennego do metabolizmu. Wystarczy wspomnieć o niedoborze witaminy D.

  • Teraz pracuję w domu i doceniam to, że mogę sobie robić przerwy kiedy chcę. Mój kręgosłup lepiej się wtedy miewa.

  • Pracuję w biurze, gdzie w zasadzie mamy do dyspozycji sofy, fotele, taras z leżakami czy też normalne „stanowiska” komputerowe. I swój obecny balans bardzo lubię. Nie zamieniłabym go na nic innego 😊

  • Ja na szczęście mam w biurze gigantyczne okna, więc światła i zieleni za oknem nie brakuje. Z tym powietrzem jest gorzej, bo wiadomo klima.

    • Jeśli klima działa sprawnie, jest odpowiednio konserwowana to w takich upałach jak aktualnie jest wybawieniem. Gorzej jak po prostu czuć grzyba i cieknie z niej dziwna ciecz 🙂

  • Jejku, jaki super wpis! Powiem szczerze, że jakiś czas temu, kiedy pracowałam w biurze i spędzałam 8 godzin przed komputerem zdarzały mi się opisywane przez Ciebie objawy. Do tego dochodził totalny spadek energii i brak chęci do czegokolwiek. Kiedy odeszłam z pracy – wszystko skończyło się jak ręką odjął! Teraz tylko zastanawiam się, czy to wina budynku, czy jednak pracy, która mi nie odpowiadała… 🙂

    • Pewnie jedno i drugie miało wpływ na Twoje samopoczucie. Ważne, że objawy się skończyły 🙂

  • Ja póki co pracuje w starym budynku, bez klimatyzacji, ale sprzętów pełno

  • Tak, to niezwykle ważne. Niby architekci długo studiują, żeby projektować funkcjonalne budynki, ale jakże często w praktyce wychodzą z tego buble. Kiedy pracowałam w biurze na otwartej przestrzeni z powietrzem było prawie ok, bo przestrzeń była b. duża, ale często klima za mocno chodziła. Czasem nawet nogi przykrywałam szalem. Wielkim problemem był też hałas innych rozmawiających przez telefon, czy kolegi, który musiał cały dzień słuchać radia. A propos radia – upewnijmy się, że nie przeszkadza ono w pracy kolegom i koleżankom – może ktoś jest nieśmiały, męczy się, a nie powie.

  • Typowa Anna

    O kurcze, siedzisz sobie w pracy, a tu nagle zaczynasz źle się czuć. Nikt by nie podejrzewał, ze przyczyna może tkwić tak głęboko 😮

  • Świetny artykuł! Kiedyś w biurze typu open space siedziałam tuż pod wywiewem klimatyzacji. Non stop chorowałam (pleśń z nawiewu?). Zmieniliśmy biuro i jak ręką odjął!

  • Kulinarna Strona Mocy

    Nie znoszę budynków, w których nie można otworzyć okien- panuje w nich klimat osaczenia;), braku wilności. Mam szczęście pracować i mieszkać w miejscach bardzo przyjaznych, jedyne zakłócenia to koleżanka słuchająca radia w pracy i dźwięk miecza świetlnego mojego pięcioletniego padawana- to w domu:)

  • PerfectSkin

    Nie wyobrażam sobie pracy w biurze, w zamkniętym pomieszczeniu bez okna i bez dostepu do świeżego powietrza. Jak długo przebywam w zamkniętym pomieszczeniu od razu chce mi się spać, jestem zmeczona i najlepszym rozwiązaniem jest wtedy wyjść na zewnątrz i zaczerpnąć świeżego powietrza ☺

  • Love life

    Pamiętam, jak w mojej poprzedniej pracy zamiast laptopa dostałam surface. Strasznie się męczyłam, pracując codziennie przez 8 godzin na tym maleństwie, ale udało mi się „wywalczyć” od pracodawcy normalnego laptopa. Takie incydenty niestety negatywnie wpływają na motywację. Pracowawnik poświęca energię na narzekanie i walkę o godziwe warunki, zamiast skupić się na realizacji celów organizacji.

  • Kasia

    Otoczenie zdecydowanie wpływa bez dwóch zdań 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis, pozdrawiam

  • Ajga Pisze

    Co do pracy to wszystko jeszcze przede mną, ale dziękuję że zwróciłaś na to moją uwagę. Często miewam kilka z powyższych symptomów i może faktyczne powinnam się nad tym zastanowić. Niestety, warunki pracy nie rozpieszczają, ale bez wątpienia problem jest i trzeba go zwalczyć.

  • Ewelina

    Ważny temat poruszyłaś. Podobnie sztuczne oświetlenie wpływa bardzo niekorzystnie na nas. Cieszę się, że mam dostęp do świeżego powietrza i naturalnego światła. Po Twoim artykule jeszcze bardziej to doceniłam 🙂

  • Nie znałam pojęcia syndrom chorego budynku, ale myślę, że nie jest mi obcy. Za tydzień przeprowadzamy się do nowego biura – zobaczymy czy będzie lepiej…

  • Pewnie, że to ważny aspekt pracy. Ja np. nie mogłabym pracować w openspace, za dużo ludzi, za dużo się dzieje.

  • Często się zastanawiam przechodząc obok nowych osiedli w Lublinie dlaczego wszystkie są tak dokładnie pozamykane – płoty, murki, bramki, wszędzie kamery. Nie zmienia tutaj nic to, że mają w sobie place zabaw i inne tego typu udogodnienia – pozostają jednak małymi gettami.

  • Kiedyś oferowano mi dogodne warunki finansowe w pracy, jednak z założenia miałam pracować w przestronnym pokoju, ale bez okien. Nie przyjęłam oferty, nie wyobrażam sobie braku zewnętrznego naturalnego światła. 🙂
    Bookendorfina

  • Łodyżka Blog

    Jaki z tego wniosek?:)