Dlaczego sprzątanie zaburza życiową równowagę?

sprzątanie zaburza równowagę

Pewnie większość z Was jest już w wirze świątecznych porządków.

Ja jestem tą szczęściarą, że zazwyczaj na święta wyjeżdżam i zostawiam bałagan samemu sobie.

Tymczasem o sprzątaniu i mojej szczerej niechęci do tej czynności mogłabym opowiadać godzinami. Mogłabym wymieniać, czego  nie lubię, co doprowadza mnie do szewskiej pasji itd. Ale szkoda mi na to czasu…

Bo właśnie najbardziej w sprzątaniu nie lubię tego, że kradnie mi czas. A co za tym idzie zaburza moją równowagę.

 

Dlaczego sprzątanie zaburza moja równowagę?

Sprzątając, nie mogę robić innych przyjemnych, bądź pożytecznych rzeczy. A w końcu robienie przyjemnych rzeczy czyni nas szczęśliwszymi, o czym możesz przeczytać  między innymi tutaj .

Tak wiem, mogę jednocześnie słuchać audiobooków albo podcastów. Nie zmienia to faktu, że czynność ta nie jest ani przyjemna, ani sensowna, skoro następnego dnia mieszkanie wygląda, jak przed sprzątaniem.

Wiem też, że mogę nadać tej czynności większy sens i przestać myśleć, że muszę posprzątać, a zacząć mówić : „chcę posprzątać, bo…”  Pisałam o tym więcej w poście Chcesz być szczęśliwy, to bądź i rób to, co sprawia Ci przyjemność”.

Tylko, ja mam problem z tym „bo”… Może podpowiesz mi, dlaczego warto sprzątać?

 

Dlaczego sprzątanie zaburza równowagę u innych?

Sprzątanie zaburza równowagę, bo bywa, że zakłóca spokój małżeński, czy partnerski, powodując kłótnie lub przeciążenie jednej ze stron. Mówiąc wprost uderza w relacje.

Na jednym z parentingowych blogów przeczytałam dosłownie, że gdy wraca z pracy Pan Mąż, ma pretensje o porozrzucane zabawki. Pomyślałam sobie: „No to niech sam je posprząta jak mu przeszkadzają!”. Do tego po lekturze komentarzy odnośnie tego, jak to work life balance nie jest możliwy, jeśli się jest pracującą matką stwierdziłam, że chyba żyję w innym świecie, gdyż w moim domu oboje z mężem balansujemy między obowiązkami, oboje bierzemy odpowiedzialność. W moim świecie nikt mnie nie pyta: „A mąż pomaga w domu przy dziecku?” Bo mąż, tak samo jak ja, ma dom i dziecko i związane z tym obowiązki, a pomaga mi zdjąć walizkę z górnej półki, bo za duża to ja nie urosłam.

Jak sprawić, by sprzątanie i inne domowe obowiązki nie zaburzały równowagi piszą autorki książki „50/50. Przewodnik dla pracujących rodziców, jak wspólnie złapać balans między pracą a rodziną” Sharon Meers i Joanna Strober. Przekonują one, że work life balance jest możliwy pod warunkiem, że małżeństwo dzieli się wszystkimi obowiązkami – od pracy zarobkowej począwszy na wynoszeniu śmieci skończywszy.

 

Ćwiczenie


Jeśli masz poczucie, że równowaga w tym zakresie u Ciebie kuleje, zachęcam Cię do pobrania listy zadań i wykonania ćwiczenia wspólnie z partnerem/mężem etc.  Oczywiście możesz dopisać nieprzewidziane lub wykreślić te, które Was nie dotyczą. Następnie zaznaczcie, które faktycznie dzielicie na zmianę, a którymi obarczone jest jedno z Was. Jestem ciekawa proporcji.

A następnie odpowiedzcie na pytania:

  • Czy podział obowiązków w Waszej rodzinie odpowiada wszystkim? Jeśli nie, to komu odpowiada? Komu nie odpowiada?

 

  • Jak podział obowiązków wpływa na poczucie równowagi u poszczególnych osób?

 

  • Jak inaczej moglibyście podzielić/delegować obowiązki, aby lepiej to Wam służyło?

 


 

Sprzątanie i inni złodzieje czasu

W moim przypadku sprzątnie zaburza równowagę, tymczasem u Ciebie może spełniać ważną rolę, dawać Ci poczucie kontroli, bezpieczeństwa, komfortu.  Z kolei dla Ciebie co innego może być takim złodziejem czasu.

Poniżej kilka przykładów złodziei czasu – z góry uprzedzam, że w dużym uproszczeniu, bo doskonale wiem, że życie nie jest czarno-białe 🙂

  1. Telewizja, seriale, transmisje sportowe (tak, tak, te również, czy nie lepiej byłoby się samemu ruszyć 🙂 ).

 

  1. Social media – trudno już bez nich się obejść, ale może warto ograniczyć na rzecz realnego życia.

 

  1. Rozpamiętywanie, narzekanie, obgadywanie – jest Ci źle, popełniłeś błąd, spotkało Cię coś przykrego, ktoś zrobił Ci przykrość. Może już czas zamknąć pewien rozdział, zastanowić się jak poprawić swoją sytuację. Ja np.marnowałam czas na narzekanie na sprzątanie – przestałam sprzątać, przestałam narzekać 🙂 .

 

  1. Gdybanie – czy już wiesz, na co przeznaczyłbyś wygraną w totolotka? Ja wiem doskonale, choć nie gram 🙂 . Dlatego, biorę sprawy w swoje ręce, by móc wieść życie jakie chcę, bez tej wygranej.

 

 

A jak u Ciebie jest ze sprzątaniem?

Co kradnie Twój czas?

Miłego dnia

Gracjana

 

PS. Jeśli potrzebujesz podyskutować na temat równowagi w Twoim życiu zapraszam do grupy Work Life Balance w praktyce na Facebooku

  • Aga Agar

    Też nie lubię sprzątać, jestem cienias w te klocki. Zabiera mi czas i robię to wolno. Staram się utrzymać ład jako taki, tylko od wielkiego dzwonu robię większe akcje i przeznaczam na to cały 1 dzień.

  • Sprzątanie nie jest i nigdy nie było moja pasją, więc nie poświęcam mu zbyt wiele czasu. Ale w moim gabinecie czasami pojawiają się osoby z takim rysem perfekcjonistów, którym warto zalecić powstrzymanie się od porządkowania i kontrolowania wszystkiego i wszystkich. To jednak wymaga pracy nad sobą i jest niełatwym zadaniem.

  • Wielopokoleniowo 3

    … chyba jednak te kanały SM zabierają mi najwięcej czasu…. 😉 A sprzątać lubię 😉

  • Ana

    Oj, u mnie sprzątanie to albo na błysk, albo w ogóle – dlatego zwykle sprzątam, co muszę, bo mam ciekawsze zajęcia. Tylko potem na święta się nieco więcej zbierze, bo w końcu do szafy dojść nie będzie można 😉

  • Marta Kapica

    Ja mam niestety taką sytuację, że lubię mieć porządek, ale nie cierpię sprzątać… Dlatego stawiam na minimalizm – ograniczam ilość rzeczy po to, żeby nie musieć ich przestawiać, przekładać, wycierać itd. Tak jest zdecydowanie łatwiej utrzymać porządek. Co prawda jestem dopiero w połowie drogi, ale wierzę, że niedługo dojdę do satysfakcjonującego mnie stanu 🙂

  • Pingback: Mamy wyznaczać cele, czy przyjmować życie takim, jakie jest? - czyli w oparach absurdu cz. 6 - dobra pora dnia()