W wolnej chwili

w wolnej chwili

Co robię w wolnej chwili…

Jem, rozmyślam, planuję, nic nie robię…

 

Ostatnio musiałam poprosić koleżankę w kadrach o sprawdzenie kilku rzeczy, ale że sprawa nie była pilna, to zaznaczyłam to, pisząc, żeby dała mi znać w wolnej chwili…

Sama się za głowę złapałam, gdyż na mnie ten zwrot działa jak płachta na byka. Uważam, że jest najgorszym sortem korpomowy, choć nie anglojęzycznym.

Dlaczego korpomowy? Bo jakoś w życiu prywatnym nikt mi wolnej chwili nie zabiera…no chyba że kurier, który pomylił adresy 🙂 .

W ciągu pracy niestety wolne chwile to najczęściej towar deficytowy, a jeśli się już zdarzą to na łyk zimnej, a może właśnie ciepłej kawy lub przekąskę (choć to zazwyczaj i tak w trakcie odpowiadania na maile), na wyjście do toalety lub po prostu oddech, a nie na sprawdzanie, wysyłanie, przygotowywanie, bo w wolnej chwili mam wolną chwilę dla siebie, a nie dla Ciebie 😉 , bo wtedy wolna chwila staje się zajętą.

 

Planuj wolne chwile

Tym przydługim wstępem chciałabym zwrócić uwagę na to, żeby nawet w bardzo napiętym grafiku uwzględniać czas dla siebie.

W polskiej firmowej rzeczywistości zazwyczaj jest tak, że jeśli nie stukasz w klawiaturę, nie wisisz na telefonie lub nie uczestniczysz w spotkaniu i nie masz zawalonego kalendarza w outlooku, to nie pracujesz i można Ci robić „wrzutki”.

Dlatego dziś wskazówka dla osób pracujących z udostępnionym kalendarzem.

Jeśli musisz popracować nad czymś koncepcyjnie i potrzebujesz do tego spokoju, to planuj to w kalendarzu. Nieważne co wpiszesz, bo najczęściej osoba próbująca Ci wrzucić w tym czasie np. spotkanie, będzie widziała, że dany termin masz zajęty i mało prawdopodobne, by wnikała dlaczego (jeśli będzie miała pilną i ważną sprawę to zadzwoni), ale na wypadek kogoś dociekliwego lepiej niech to będzie choćby spotkanie. Ja wpisywałam sobie nazwę projektu, nad którym zamierzałam pomyśleć „w wolnej chwili”.

Inny aspekt to dbanie dosłownie o potrzeby fizjologiczne, w tym po prostu odpoczynek!

Jeśli podobnie do mnie masz tendencje, by tracić poczucie czasu, jeśli jesteś czymś zajęta, to polecam pracę w blokach ( u mnie sprawdzają się 30 minutowe) i przypomnienia w telefonie co dwie godziny, że trzeba zjeść lub napić się czegoś 🙂 Wtedy wiem, że zadbałam o siebie i dałam sobie chwilę na oddech.

 

Nie mam wolnej chwili

No właśnie. Być może należysz do osób, które planowanie uważają za odzieranie rzeczywistości ze spontaniczności. A może odpoczywanie traktujesz jak marnowanie czasu?

Kiedy ostatnio miałaś czas dla siebie? Nie na sprzątanie w papierach, prasowanie, sprawdzanie czegoś dla innych… tylko dla siebie na zrobienie tego, co sprawia Ci przyjemność? Jeśli nie pamiętasz, to czas zacząć planować – i to planować czas wolny!

 

Miłego czasu wolnego

Gracjana

 

PS.  Jeśli potrzebujesz podyskutować na temat równowagi w Twoim życiu zapraszam do grupy Work Life Balance w praktyce na Facebooku