Mamy skończyć z perfekcjonizmem a jednocześnie się rozwijać, robić postępy, realizować cele, czyli w oparach absurdu cz.9

skonczyc-z-perfekcjonizmem

Skończyć z perfekcjonizmem? Łatwo powiedzieć, a jeszcze łatwiej popaść w skrajność i zgodzić się na bylejakość, odpuścić realizację zaplanowanych spraw i ogólnie się zapuścić, rozleniwić i zgnuśnieć.

No nie do końca.

Osoby, które borykają się z perfekcjonizmem tak mocno trzymają się swoich wysokich standardów, bo:

  • są uzależnione od opinii innych

 

  • uznają swoją wartość tylko poprzez odnoszone sukcesy: „jestem coś wart tylko jeśli zrealizuję cel w całości, bez odchyleń”.

 

  • nie pozwalają sobie na błędy, są dla siebie ( a często i dla innych ) bardzo surowe, w ich życiu nie ma miejsca na porażki – dlatego często perfekcjoniści są mistrzami w postponowaniu ( odkładaniu) na czas, kiedy będą gotowi, doskonale przygotowani, kiedy zapną wszystkie sprawy na ostatni guzik i zabezpieczą się na wszystkie ewentualności.

 

  • uważają, że tylko dzięki żelaznej konsekwencji można realizować cele, osiągać sukcesy – a co za tym idzie być wartościowym, coś znaczącym człowiekiem, pracownikiem itp. i znów patrz punkt pierwszy.

 

  • działają wg zasady – wszystko albo nic, inaczej mówiąc: na 100% albo wcale, idealnie albo beznadziejnie.

 

Dlatego mało prawdopodobne, że jeśli poluzują to znajdą się na drugim końcu kontinuum.

Zresztą nikt nie mówi o całkowitym odpuszczaniu, ale o rezygnowaniu małymi krokami z wygórowanych oczekiwań i pożegnaniu się z błędnymi przekonaniami, o czym będziesz mogła przeczytać już niedługo.

 

Przekonania jakie towarzyszą perfekcjonizmowi:

Wiele naszych zachowań, decyzji wynika z przekonań, jakie nam towarzyszą. Czasami są one wzmacniające, czasami wręcz odwrotnie. W przypadku perfekcjonizmu najczęściej przekonania z nim związane są ograniczające. Oto kilka z nich:

⇒ mogę i muszę kontrolować wszystko

⇒ konsekwencja jest zaletą i warunkiem skuteczności

⇒ perfekcjonizm to profesjonalizm i sumienność

⇒ w życiu/pracy nie ma miejsca na błędy, pomyłki i porażki

⇒ co nie jest doskonałe, jest beznadziejne

⇒ muszę, bo mnie zwolnią, ocenią negatywnie itp.

 

Mamy zatem dwa oblicza perfekcjonisty:

  • sztywno trzyma się zasad, ma wyśrubowane standardy i kontynuuje realizację celów kosztem zdrowia albo relacji, w imię źle pojętej konsekwencji;

 

  • nie realizuje celów, bo nie podejmuje ryzyka, by nie narazić się na osąd i z obawy przed porażką.

 

Czy można realizować cele, nie będąc perfekcyjnym?

Gdzie zatem można odpuścić, po to, by się rozwijać, osiągać cele, ale nie ponosić zbyt dużych kosztów:

  • uznając, że nie masz na wszystko wpływu (sprawdź, na co masz tutaj), dajesz sobie pozwolenie na popełnianie błędów

 

  • nawet jeśli przytrafia Ci się porażka, to zawsze możesz z niej wyciągnąć lekcję na przyszłość – urealnić cel, przygotować się na ewentualne zmiany planów albo zrezygnować z danego celu i zając się tym, co jest ważne tu i teraz.

 

  • uznać, że czasem coś jest wystarczająco dobre, żeby ujrzało światło dziennie, dzięki temu robisz postępy

 

  • robiąc małe kroki, też idziesz do celu, nie musisz rzucać się na głęboką wodę, ryzykując, że utoniesz wraz z całym ekwipunkiem, na którego przygotowanie straciłeś mnóstwo czasu, energii i pieniędzy

 

  • wystarczy być sumiennym, mieć dobre nawyki, by stać się ekspertem, czy profesjonalistą

 

Pogodzić niemożliwe?

Po czym poznajesz, że zadanie wykonane jest perfekcyjnie?

A po czym poznajesz, że osiągnęłaś cel?

No właśnie, nawet najbardziej perfekcyjnie wykonana praca może nie przynieść oczekiwanego efektu.

Tymczasem cel może byś osiągnięty na wiele – niekoniecznie perfekcyjnych – sposobów.

W perfekcjonizmie nie chodzi o samodoskonalenie, rozwój i postęp, ale o opinię innych. Do pracy nie wiedzie wewnętrzna motywacja, ale obawa o osąd, a nie mamy wpływu na to, co inni myślą.

Pamiętaj, że efektywnie działasz, gdy Twoje cele Cię motywują. Gorzej jeśli czujesz, że jeśli ich nie osiągniesz, będzie po Tobie…

Dobrze byłoby nauczyć  się rozróżniać sytuacje, kiedy należy ciężko pracować, a kiedy odpuścić, wyłączyć napęd i cieszyć się życiem.

To, co polecam to dążyć do postępu, do doskonalenia i zdobywania nowych umiejętności, upraszczania sobie życia. Doskonalenie jest motywujące, daje satysfakcję, dobrze wpływa na samoocenę, a jednocześnie daje przyzwolenie na popełnianie błędów, pozwala realizować cele w przyjemny, bardziej dostosowany do nas sposób.

Aby iść do przodu, nie trzeba biec, wystarczy spacer w swoim tempie.

Miłego dnia

Gracjana


Pozostałe wpisy z cyklu: „W oparach absurdu”:

Jak być młodym i doświadczonym, dojrzałym i naiwnym, czyli w oparach absurdu cz.2

Jak okazywać emocje i mieć je pod kontrolą? – czyli w oparach absurdu cz.3

Jak pomagać innym i nie dawać się wykorzystywać? – czyli w oparach absurdu cz.4

Mamy być konsekwentni i żyć zgodnie z zasadami, a jednocześnie pozostać elastyczni-czyli w oparach absurdu cz.5

Mamy wyznaczać cele, czy przyjmować życie takim, jakie jest? – czyli w oparach absurdu cz. 6

Jak przestać się martwić i być przygotowanym na wszystko – czyli w oparach absurdu cz. 7

Mamy żyć prosto, a jednocześnie chcieć coraz więcej – czyli w oparach absurdu cz. 8

 

 

 

  • Grafy w podróży

    Nie do końca się zgadzam, że perfekcjonizm związany jest z obawą, co powiedzą inni. Wiele rzeczy robię na 100%, a opinię ludzi mam gdzieś. Chyba, że mówimy o perfekcjonizmie, który w sposób trochę psychopatyczny dotyka całego życia. Ja wiele rzeczy, ktore uważam za mało istotne bez bólu odpuszczam.

  • no i tu dochodzimy do sedna: chodzi w tym wszystkim o to, by dać sobie przyzwolenie na bycie wystarczająco dobrym, a nie perfekcyjnym!